Ten dzień od początku zaczął się podejrzanie. Do rana czułem że coś jest nie tak. Wszystkie narzędzia od razu wydały mi się podejrzane. Nawet nie dotknąłem wiertarki a od razu czułem dziwne mrowienie w dłoni. Gdy tylko zbliżyłem się do półki na elektronarzędzia przechodził mnie dziwny dreszcz. Postanowiłem więc sprawdzić przyczynę tych podejrzeń. Sprawdziłem wszystkie wiertarki i znalazłem problem. Po prostu narzędzia te odmówiły posłuszeństwa. Tak to jest kiedy kupujesz elektronarzędzia w byle pierwszym sklepie. Ale nic pomyślałem i stwierdziłem ze za ostatnie zlecenie zostało mi jeszcze dużo wolnych dolarów.
Z radością wyrzuciłem wszystkie narzędzia. Następnie wybrałem się w miasto aby zrobić zakupy. Z upodobaniem oglądałem wystawy sklepów i niczego sobie ekspedientki. Nie musząc się martwić o zasobność portfela pozwoliłem sobie na małe szaleństwa. Kupiłem cztery najdroższe wiertarki, skrzynkę na narzędzia i nowy uchwyt do udaru. Co prawda później okazało się że jednak wydałem odrobinę za dużo ale nie przejmowałem się tym. Z prędkością światła udałem się do garażu. Po przerzuceniu wszelkich pozostawionych bez sensu gratów walających się tu i ówdzie zacząłem układać moje nowe zabawki. Nie zajęło mi to zbyt wiele czasu wiec pozwoliłem sobie na małą przerwę na papierosa. Niestety musiałem udać Siudo sklepu po nawą paczkę. Jak zwykle nie było tego co chciałem ale byłem przyzwyczajony. Po powrocie ustawiłem elektronarzędzia na górze a całą resztę ulokowałem w szafkach. Zadowolony z wykonanej pracy poszedłem wieczorem w miasto aby odrobinę się zabawić.
Wednesday, June 13, 2007
Subscribe to:
Posts (Atom)